10 RZECZY, KTÓRYCH NIE ZROBIĘ W 2016 ROKU

I jak co roku nadszedł styczeń, a wraz z nim miliony postanowień noworocznych. Niestety o większości z nich zapomnimy już na przełomi...


I jak co roku nadszedł styczeń, a wraz z nim miliony postanowień noworocznych. Niestety o większości z nich zapomnimy już na przełomie stycznia i lutego, a przypomnimy sobie, gdy nadejdzie lato a nasza sylwetka nadal będzie wyglądała jakby dopiero co skończyły się święta. Chylę głowę przed ludźmi, którym udaje się dotrzymać postanowień, to naprawdę nie lada wyczyn. Pewnie jak większość z Was i ja mam kilka rzeczy, które chciałabym zrealizować w tym roku, ale postanowiłam podejść do tego trochę z innej strony.
Oto lista rzeczy, których nie zrobię w 2016 roku, albo przynajmniej będę się starała ograniczyć do minimum:

1. Książki ciągle czekające na przeczytanie. Nie dopuszczę do tego by kurz na moich książkach przejął nad nimi kontrolę. To do mnie będą należeć wieczory i wolne popołudnia z książkami.

2. Poranna niedobra kawa. Nie mogę dłużej skazywać mojego podniebienia na smak lury. Mój dzień może ratować tylko dobra kawa, a nie rozwodniony brązowy napój o przeciętnym smaku.

3. Zmiana koloru włosów. No way! Moje eksperymenty z rozjaśnianiem, nigdy nie kończyły się dobrze, dlaczego nie mogę tego zrozumieć i uczyć się na własnych błędach. Brąz to jedyny słuszny wybór.

4. Waga idąca w górę. Nie pozwolę na to by cyfry na wadzę pięły się w górę. Ich zadaniem jest spoczynek lub co lepsze wędrówka w dół.

5. Frytki z McDonalda żegnajcie. Pozostałe fast foody też idźcie w cholerę.

6. Marnotrawstwo cennego czasu na… wszystko i nic. Nie dopuszczę do marnowania czasu na Facebooku i innych portalach społecznościowych, polegającego na bezmyślnym scrollowaniu strony w dół.

7. Błagam, niech moje telefony się już nie psują i nie spadają z wysokości.


8. Zbyt krótki sen i ciężki poranek. Doby nie wydłużę, ale samej sobie mogę obiecać kłaść się wcześniej i wstawać rano nawet w weekendy.

9. Mój plan to brak planów. Chodź czasami warto oddać się błogiemu lenistwu i pochodzić w pidżamie do 14, to dobre zaplanowanie dnia lub też całego tygodnia pomaga i przynosi efekty 

10. Ulubione zajęcie - narzekanie. Nie ma przebacz, na pytanie „Co tam u Ciebie?” odpowiedź jest tylko jedna „Świetnie, ciągle do przodu i z werwą”.


You Might Also Like

6 comments

  1. Bardzo fajny post i sama zgodziłabym się z wieloma rzeczami. Ot typu koniec z frytkami, chociaż do McDonalnda nie zaglądam to tak ogólnie... koniec z nimi. Czas na tylko dobrą kawę- w odpowiedniej ilości oczywiście i koniec z narzekaniem. Chciałabym do tego dołączyć dobry sens, ale póki co nie mam się co oszukiwać, że zacznę się wysypiać, bo potrzeba mi około ośmiu, dziewięciu godzin a ostatnio sypiam po cztery.
    Bardzo fajny post, szkoda, że dopiero teraz wpadłam na twojego bloga. Od tego będe go obserwowała.

    http://theparadisecityblog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Trzymam kciuki za nie robienie tych rzeczy. Szczególnie lepszego wysypiania się i wcześniejszego wstawiania. Niby pozornie mała rzecz, a wpływa na jakość wszystkiego. Co do ostatniego podpunktu listy, odsyłam do siebie : http://www.madziklarowo.pl/?p=607

    OdpowiedzUsuń
  3. Czyli w planach ma to co większość ludzi ;)... oby do następnego roku :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawy pomysł na stworzenie własnej listy, innej niż wszystkie, które przeglądam... Podpinam się pod punktem ze wczesnym wstawaniem (och, dzisiaj dopiero wstałam o 12, chociaż kiedy budzik zadzwonił o 8 byłam już wyspana, ale "poleżę jeszcze 5 MINUTEK") i scrollowanie tablicy na FB- KONIEC!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetne pomysły! Na to co nie zrobisz :) Frytkom mówimy nie - ja bym jeszcze powiedziała nie pizzy - takiej domowej.. Eh .
    Ja też dbam aby moje książki nie łapały kurzu !

    OdpowiedzUsuń
  6. Punkt nr.6 "Marnotrawstwo cennego czasu na… wszystko i nic." Tego nie zrobię za nic! nie ma nawet mowy! Popełniałam to czasem w 2015, i już więcej nie będę. Przebumelować trochę cennego czasu na zadumę przy herbacie, trochę zbyt długą, gorrrącą kąpiel, albo malowanie wzorków na paznokciach to ja rozumiem! :) ale nie na bezmyślne scrollowanie, o nie!

    OdpowiedzUsuń